Slonce wyszlo, jest srodek dnia, jasno i przyjemnie i jakos w takiej scenerii troche zatapia sie w zapomnieniu, a moze bardziej w nieswiadomosci chwilowej o tym jak jest. jaka jest rzeczywistosc i jak bardzo ona w tym momencie przytlacza. czytam sobie blogi ciekawych kobiet, kobiet jakimi chcialabym byc i nawet naskrobac mi te kilka slow tutaj jest trudno, przychodzi z takim wysilkiem. a one nawet pisac umieja lekko i tak...trafnie? odwieczny problem nieumiejetnosci sprecycowania mysli. czy moze ludze sie, ze te moje mysli sa lepsze, sa tez takie elokwentne, ciekawe a jednoczesnie proste jak ich? a moze wlasnie taka jestem, taka nijaka ani madra ani glupia. niekonkretna, niesprecyzowana, blada, starajaca sie i marzaca byc bardziej kims a pozostajaca wciaz mala z., czuje ze nic sie nie zmienia.
koniec koncow odnotowujac dla przyszlej mnie (zapewne wciaz tej samej, chociaz lubie sobie wmawiac, ze bedzie inaczej - wieczny obiekt kpin innych ludzi, ze jestem marzycielem, uluuuudo ale lubie to- przynajmniej to mi pozostaje) okres ten swiateczny jest niesprzyjajacy ani dla mnie ani nikogo z moich bliskich czy tez dalszych. i nie bardzo wiadomo jak sobie z tym poradzic.
oprocz tego niezmienna nadzieja, ze gdzie jest ten osobnik, z ktorym bede mogla prowadzic pasjonujace dyskusje o tym co mnie ciekawi co mnie bawi o czym mysle teraz i, ze slonce ktore wpada przez okno jest takie piekne i takie mile i ze swedzi mnie stopa i ze kocham to i tamto i niecierpie tego i tamtego, ze jestem beznadziejna i nijaka a jednak on bedzie twierdzil, ze jestem tak magiczna jak magiczna zawsze chcialam byc. oczywiscie piszac to widze na tym miejscu m. ale moze niech bedzie to ktos inny? ale niech bedzie za 2 lata za 3 za 10 ale niech sie zjawi. nigdy wiecej polsrodkow.
-
gość:
-
pantofelzygmunta:
Pokaż wszystkie (2) ›